Tomasz Kaznowski
muzyka chóralna
  1. Ave Maria
    Ave Maria

    30 XI – 2 XII 1992

    Modlitwa, której treścią są ewangeliczne pozdrowienia skierowane do Maryi przez Archanioła Gabriela i świętą Elżbietę wraz z dodaną w wiekach późniejszych prośbą o wstawiennictwo Maryi.

    Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum, benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen

    Niektóre z moich kompozycji pisałem zasłuchany w jakiś utwór. W tym wypadku było to „Ave Maria” hiszpańskiego kompozytora Tomása Luisa de Victorii. Porów­nując dziś oba utwory trudno mi stwierdzić na ile owo zasłuchanie jest słyszalne w moim „Ave”; myślę, że najbardziej zainspirowała mnie pierwsza fraza, a po­tem…? Potem popłynąłem już własnymi szlakami.

  2. Cantate Domino
    Cantate Domino

    1992 / 1993

    Fragmenty Psalmu 96 z Księgi Psalmów Starego Testamentu.

    Cantate, Domino, omnis terra! Cantate, Domino, omnes gentes! Et benedicite Nomini eius, anunciate gloriam eius, anunciate inter gentes mirabilia eius! Cantate, Domino, canticum novum!

    Śpiewaj, Panu, cała ziemio! Śpiewajcie, Panu, wszystkie narody! I błogosławcie Imieniu Jego, głoście chwałę Jego, głoście między narodami cuda Jego! Śpiewajcie, Panu, pieśń nową!

    Inspiracją było tu „Cantate Domino” Heinricha Schütza. Moje „Cantate” to jednak utwór o zdecydowanie prostszej formie. Króciutki, choć niełatwy, wirtuozowski fajerwerk – ot, coś w sam raz na bis.

  3. Amen
    Amen

    wiosna, 2004

    „Amen” to słowo pochodzenia hebrajskiego, oznacza potwierdzenie, wyraża pewność, można również przetłumaczyć je jako „wierność”. Użyte w charakterze uroczystej formuły kończącej modlitwę równoznaczne jest ze zwrotem „niech tak się stanie”.

    Jedna z kompozycji, do których przywiązany jestem najbardziej. Prosta miniatura, inspirowana po części „Lacrimosą” z „Requiem” Mozarta.

  4. Msza w stylu dawnym
  5. Kyrie
    Msza w stylu dawnym – Kyrie

    1993

    „Msza w stylu dawnym” oparta jest na stałych częściach mszy, które stanowią: Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Benedictus, Agnus Dei. Z uwagi na adaptację do treści muzycznej tekst „Mszy” odbiega w pewnym stopniu od tekstu zatwierdzonego do użytku w liturgii Kościoła Rzymsko-Katolickiego.

    Panie, zmiłuj się, Chryste, zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

    Msza skomponowana w zasłuchaniu w „Missę Pas­chalis” Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego i „Mszę Koronacyjną” Mozarta. „Ja też mogę” – pomyślałem i napisałem. Nie przejmowałem się wtedy wokalnymi możliwościami chórzystów („piszesz jak pianista! ” – usłyszałem kiedyś…) stąd też obok części tak prostych jak Kyrie lub Agnus Dei pojawiają się takie, jak choćby Sanctus et Benedictus.

  6. Gloria
    Msza w stylu dawnym – Gloria

    Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię, błogosławimy Ciebie, wielbimy Cię i wysławiamy Ciebie, dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu nieba, Boże Ojcze wszechmogący, Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca. Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, który gładzisz grzechy świata, przyjm błaganie nasze, który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami. Albowiem tylko Tyś jest święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste – bo tylko Tyś najwyższy, z Duchem Świętym – bo tylko Tyś najświętszy, w chwale Boga Ojca, amen.

    O ile część poprzednia – Kyrie – można zaśpiewać prawie „a vista” (podczas pierwszego czytania nut), o tyle Gloria to już kawałek chóralnej roboty. To właśnie z powodu tak tworzonej muzyki słyszałem owo „piszesz jak pianista”. Pewne zwroty – bezproblemowe do zagrania na instrumencie – w śpiewie stanowią już spore wyzwanie…

  7. Credo
    Msza w stylu dawnym – Credo

    Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów i oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie, amen.

    Duża ilość tekstu sprawiła, że w Mszy „w stylu dawnym” pojawiła się część nieco współcześniejsza; kontemplacyjna melorecytacja oparta o podbarwione septymami akordy…

  8. Sanctus et Benedictus
    Msza w stylu dawnym – Sanctus et Benedictus

    Święty, Święty, Święty Pan, Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa, pełna ziemia chwały Twej. Hosanna na wysokości! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Hosanna na wysokości! Święty, Święty, Święty Pan, Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa, pełna ziemia chwały Twej. Hosanna na wysokości!

    Kolejna z „pianistycznych” części. Przyznaję, że do momentu zaśpiewania jej przez The Warsaw Singers miałem obawy, czy w ogóle jest wykonalna…

  9. Agnus Dei
    Msza w stylu dawnym – Agnus Dei

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem.

    I końcowa klamra – Agnus Dei zaintonowane przez anielski duet dwóch solistek, przy słowach „obdarz nas pokojem” powraca do frazy znanej z Kyrie i stopniowo, w wygasającym mormorando rozpływa się na czystym unisono.

  10. Save Me My Lord
    Save Me My Lord

    jesień, 2002

    Słowa: Tomasz Kaznowski

    Lord, save me, my Lord, I ask you for silence, and let me trust so much, save me, my Lord

    Panie, ocal mnie, Panie, proszę Cię o ciszę, pozwól mi zaufać tak mocno, ocal mnie, Panie.

    Jedyny zamieszczony tu utwór powstały z wewnętrznej potrzeby, bez zasłu­chiwania się w inne kompozycje. Był wrzesień, a może październik 2002 roku Usiadłem przy fortepianie i zagrałem prostą frazę. Akompaniament podszedł sam pod ręce. Rozłożone pasaże w lewej, melodia w prawej. Jedynym „aparatem wykonawczym”, jakim mogłem się wówczas posłużyć, był chór – prędko doszed­łem do wniosku, że bas, tenor i alt znakomicie spełnią rolę pasażowego akompa­niamentu, a główna linia melodyczna… sopran? A może sopran lub tenor solo?

    No i tak się zaczęło. Potem już były całe tygodnie chodzenia z pomysłem, układania go w głowie; nie było wolnej od tego chwili – do dziś pamiętam jak czekając na war­szawskim Rondzie Waszyngtona na tramwaj (bodajże linii 25), zastanawiałem się czy łącznik pomiędzy poszczególnymi częściami powinien mieć 2 czy 4 takty.

    Muzyka powoli dojrzewała, nie miałem jednak do niej słów. Choć uważam, że pisząc własne teksty najlepiej robić to we własnym języku, w tym wypadku wiedziałem, że w grę wchodzi wyłącznie łacina lub angielski. Ponieważ angiel­skiego nie znałem prawie w ogóle, a łaciny w ogóle, zdecydowałem się na angielski. Podobnie jak pierwsza muzyczna fraza, tekst spłynął na mnie bez większych mąk twórczych, potem trwały jeszcze lingwistyczne konsultacje – fragment „I ask you for silence” wzbudził w jednej z moich koleżanek – anglistek podejrzenie, że proszę Pana Boga, żeby był cicho, podczas gdy moją (przynajmniej świadomą) intencją było wołanie: „proszę Cię o ciszę”.

    Nadszedł czas na znalezienie wykonawców. Działałem wówczas w warszaw­skim chórze Epifania, poprosiłem zatem kilkunastu zaprzyjaźnionych chórzy­stów o pomoc. Dla całego chóru wykonanie miało być niespodzianką, zaczęły się więc konspiracyjne próby po próbach, spotkania w domu. Łatwo znalazłem też solistki – w chórze śpiewały moje trzy koleżanki; śpiewaczki – Justyna i Ewa i piosenkarka – Gosia.

    I gdzieś na przełomie roku 2002/2003 doszło do prapremierowego, wewnątrz­ chóralnego wykonania. Utwór okazał się wyjątkowo trudny, przede wszystkim w warstwie intonacyjnej i rytmicznej, ale poszło nam nie najgorzej. Potem wykonaliśmy go na Forum Kompozytorskim Uczniów i Absolwentów Średniej Szkoły Muzycznej przy ulicy Miodowej w Warszawie – sądząc po długości braw, przyjęcie było całkiem ciepłe, potem już cały chór Epifania wykonał „Save Me” (pod moją wówczas dyrekcją) podczas koncertu w kościele w parafii Miłosier­dzia Bożego przy ulicy Ateńskiej na Saskiej Kępie w Warszawie. Co tu dużo mówić ­ bisowaliśmy!

The Warsaw Singers, Sebastian Gunerka